Wyszukiwanie

:

Treść strony

Esej recenzencki

Jak zabić antychrysta, czyli pierwsza drużyna mutantów na nowo

Autor tekstu: Dawid Śmigielski
29.10.2017

Kiedy 10 lat temu Mucha Comics zaczynała swoją działalność na polskim rynku, sytuacja komiksu w naszym kraju, w szczególności tego superbohaterskiego, miała się zgoła inaczej. Duński edytor debiutował dwoma pozycjami – „Elektra żyje!” i „Astonishing X-Men: Obdarowani”. Ważny tutaj jest ten drugi tytuł. Run Jossa Whedona z rysunkami Johna Cassadaya jest jednym z najlepszych, jaki spotkał drużynę X-Men, i z pewnością jest jednym z najlepszych runów superbohaterskich w ogóle, jaki ukazał się w naszym pięknym kraju. Po dekadzie Mucha wraca do wydawania serii z „X” w tytule. Z tym że „Uncanny X Force: Sposób na Apocaypse’a” pisany przez Ricka Remendera to już nie ten sam poziom co „Astonishing X-Men”, przynajmniej na tym etapie.

W skład nowego wcielenia X-Force wchodzą: Wolverine, Deadpool, Psylocke, Archangel/Angel i Fantomex. Grupa silnie zindywidualizowanych mutantów o zabójczych umiejętnościach. Dobrana tak, że niestraszne im żadne zagrożenie. W tym, co robią, mają być śmiertelnie skuteczni. Z założenia przekraczają wyznaczone niegdyś superbohaterskie normy etyczne… W skrócie – są gotowi zabić każdego w imię dobra. Działają cicho, bez rozgłosu, tak aby nawet ich koledzy się o tym nie dowiedzieli. Nikt przecież nie będzie pochwalał zabijania. Tylko że czarną robotę ktoś wykonać musi. Łatwo się mówi, trudniej zrobić. Remender rzeczywiście utworzył grupę nietuzinkową. Elektryzującą czytelników i dającą nadzieję na ciekawe spojrzenie na ciągle te same problemy poruszane w komiksach o mutantach. Walkę o uratowanie świata, alternatywne rzeczywistości, podróże w czasie i całe to zaplątanie z zagmatwaniem, jakiego doznał przynajmniej raz w życiu czytelnik zeszytów o X-Men. Przed lekturą warto zapoznać się z kilkustronicowym wprowadzeniem do serii, które porządkuje część wydarzeń z przeszłości i pozwala w miarę bezboleśnie przejść do samego komiksu.

Już na starcie scenarzysta każe mierzyć się X-Force z arcywcieleniem zła, którym jest Apocalypse – prawdopodobnie pierwszy mutant żyjący na Ziemi. Sposób wprowadzenia go w fabułę udał się Remenderowi bardzo. A to dzięki temu, że umieszcza go w ciele dziecka (Apocalypse co jakiś czas potrzebuje do odrodzenia nowego ciała). Zatem bohaterowie muszą zmierzyć się z nie lada dylematem moralnym, kiedy przyjdzie im spotkać się z nim twarzą w twarz. I to najlepszy fragment tej opowieści, który rzutuje na dalsze losy X-Force. Odpowiedzialność na niektóre decyzje jest zbyt duża, nawet dla takich zakapiorów jak Deadpool (fenomenalnie rozpisany) czy Wolverine. Zasady wpajane przez Charlesa Xaviera (twórcę i mentora X-Men) o pokojowej koegzystencji ludzi i mutantów w końcu na tym drugim odcisnęły piętno. Logan nie jest tą samą osobą co kiedyś. Cała przemiana, jakiej doznał na łamach setek komiksów, jest jak najbardziej wiarygodna. Z niezrozumianego, odrzuconego i wściekłego osobnika niestroniącego od przemocy przeobraził się w trzeźwo myślącego, gotowego na wszystko, biorącego odpowiedzialność za własne czyny, jednego z najważniejszych mutantów, który uwierzył w ideę Xaviera. Co paradoksalnie wcale nie przekreśla jego image’u, po prostu stał się jeszcze bardziej wyrafinowanym graczem, potrafiącym także rozstawić pionki na szachownicy.

Remender równie ciekawie reinterpretuje pierwszy skład X-Men powołany do życia w 1963 roku. Wolverine zastępuje Cyclopsa, Psylocke – Marvel Girl, Deadpool – Icemana, Fantomex – Beasta, Archangel zaś Angela, z tym że przecież to jedna i ta sama osoba o dwóch różnych osobowościach, do czego przyczynił się bezpośrednio Apocalypse lata temu (pisałem już o zagmatwaniu?). Wszyscy bohaterowie zmagają się ze swoimi demonami i przeszłością. Przaśna drużyna stworzona przez Xaviera w dzisiejszym świecie nie miałaby już racji bytu. Rzeczywistość się zmieniła. Zamiast strzelać promieniami z oczu i rzucać kulkami śnieżnymi w swoich przeciwników, X-Force obcinają głowy i kończyny. Strzelają ostrą amunicją i jeszcze ostrzejszymi piórami. Zresztą czego nie robi ta piątka? Niepowstrzymana, niemal nieśmiertelna. Brakuje im tylko prawdziwej chemii, która spajałaby te osobowości. Bo jeden Deadpool nie załatwi wszystkiego. Trochę za mało tu samej Psylocke. Archangel zbyt się użala nad samym sobą, Fantomex wydaje się wyprany z charakteru (albo tylko udaje), a Wolverine, od kiedy dojrzał mentalnie, stracił na wdzięku.

Nie jest to komiks dla przypadkowego czytelnika. To tytuł dla tych, którzy wiedzą „co” i „jak”, a takich w naszym kraju nie brakuje. Jednak jeżeli zdecydujecie się zacząć swoją przygodę z X-tytułami od „Sposobu na Apocalypse’a” (Wolverine i Deadpool razem mogą zadziałać jak magnes), to czeka was przyzwoita rozrywka. Do tego z rewelacyjną warstwą wizualną. Esad Ribić ze swoją wytworną, realistyczną kreską nadaje mutantom elegancji, jednocześnie potrafi przekonująco oddać gnębiące ich psychiczne zmęczenie (wystarczy spojrzeć im w oczy, aby się o tym przekonać). Równie znakomicie spisał się Jerome Opeña. Umiejętnie operujący przemocą, którego niektóre kadry napawają obrzydzeniem (mózg Logana wypływający przez oczodoły i inne takie). Obaj mają smykałkę do tworzenia epickich starć rozgrywających się na wielkich przestrzeniach. Miłym dodatkiem jest występ Rafaela Albuquerque i Leonardo Manco. Każdy wnosi coś od siebie. Album choć stylistycznie bardzo zróżnicowany, to jakościowo stoi na wysokim poziomie. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że w kolejnym tomie Remender nas czymś zaskoczy i wykorzysta potencjał tkwiący w ekipie X-Force, bo z pewnością tkwi w nich nieco więcej niż tylko ekwilibrystyczny balet śmierci, który uprawiają.

 

„Uncanny X-Force: Sposób na Apocalypse’a”

Scenariusz: Rick Remender

Rysunek: Leonardo Manco, Jerome Opeña, Rafael Albuquerque, Esad Ribić

Mucha Comics

2017

W imieniu redakcji dziękuję wydawnictwu MUCHA COMICS za egzemplarz recenzencki.

Galeria

  • miniatura
  • miniatura
  • miniatura

Informacja o finansowaniu strony internetowej

Portal współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego

Dolne menu strony

Stopka strony

(c) menazeria.eu - wszelkie prawa zastrzeżone
do góry